Podziękowanie za opiekę medyczną i profesjonalizm personelu
Oddział neurologia udary/ neurologia kliniczna
Dyrekcja Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie
Szanowni Państwo,
Piszę ten list, ponieważ chciałabym z całego serca podziękować wszystkim osobom, które uczestniczyły w mojej diagnostyce i leczeniu podczas pobytu w Szpitalu Uniwersyteckim. Mam świadomość, że personel medyczny na co dzień spotyka się z ogromną liczbą pacjentów i trudnych przypadków, jednak to, czego doświadczyłam w Państwa szpitalu, przerosło moje najśmielsze oczekiwania i pozostanie ze mną na całe życie.
Zgłosiłam się do Szpitala Uniwersyteckiego na Szpitalny Oddział Ratunkowy w dniu 30.06.2026 r.
Do tej pory cierpiałam na migreny z aurą i byłam przekonana, że zaburzenia widzenia, z którymi się zgłosiłam, są jedynie kolejnym nasileniem choroby. Martwiło mnie jednak, że napady stawały się coraz częstsze, trwały coraz dłużej i zaczynały przybierać inną formę.
Uczciwie przyznam, że byłam przekonana, iż nie zostanę przyjęta i ponownie usłyszę: „To tylko migrena, proszę wrócić do domu”. Chwilę wcześniej zgłosiłam się do Szpitala św. Rafała, gdzie poinformowano mnie, że nie zostanę przyjęta i ewentualnie mogę zgłosić się do Szpitala Uniwersyteckiego.
Już na etapie triażu spotkałam człowieka, który potraktował mnie z ogromną powagą i jednocześnie dał mi poczucie spokoju oraz bezpieczeństwa. To było niezwykle ważne, ponieważ sama nie wiedziałam jeszcze, z czym tak naprawdę się mierzę.
Wykonano tomografię komputerową głowy, podano mi kroplówkę, a następnie zostałam poproszona na konsultację neurologiczną.
Lekarze poinformowali mnie, że w mózgu widoczne są zmiany przypominające przebyte udary i poprosili o zgodę na przyjęcie do szpitala. W tamtej chwili nie do końca rozumiałam, co się dzieje. Zgodziłam się i zostałam przewieziona na oddział.
Od następnego dnia rozpoczęła się bardzo intensywna diagnostyka. Odbyłam wiele rozmów z lekarzami, wykonano liczne badania, a początkowe przypuszczenia wskazywały na zmiany poudarowe.
Moja sytuacja wydawała się początkowo dość oczywista, ponieważ w maju tego roku przeszłam embolizację tętniaków mózgu. Większość hipotez skupiała się więc na stanie po zabiegu.
Wykonano wszystkie niezbędne badania kontrolne. Stan po embolizacji był prawidłowy. Mimo to lekarze nie poprzestali na pierwszym wniosku. Nie odpuszczali ani na chwilę. Każdego dnia pojawiały się nowe pomysły diagnostyczne i kolejne badania.
Po tygodniu wykonano echo przezprzełykowe. Nie ukrywam, że kiedy wykryto przetrwały otwór owalny w sercu, pomyślałam z ulgą: „To wspaniale. Wreszcie znaleziono przyczynę i niedługo wrócę do domu.”
Następnego dnia wykonano rezonans magnetyczny głowy i wtedy wszystko zmieniło się o 180 stopni. Pani doktor przekazała mi, że zmiany nie wyglądają na poudarowe, lecz przypominają zapalenie mózgu. Jednocześnie uczciwie powiedziała, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby postawić ostateczną diagnozę.
Rozpoczął się kolejny etap badań i poszukiwań przyczyny.
Przez cały ten czas przepływ informacji pomiędzy lekarzami a mną był natychmiastowy, jasny i zrozumiały. Wiedziałam, na jakim etapie diagnostyki jestem i co dzieje się wokół mnie. To dawało mi ogromne poczucie bezpieczeństwa.
Badania trwały do 10 lipca, kiedy mój stan nagle się pogorszył. Zaczęłam tracić wzrok. Rozmazany i świecący obraz obejmował coraz większe pole widzenia.
I właśnie w tym miejscu chciałabym zatrzymać się na chwilę.
Było już późne popołudnie, kiedy przyszła do mnie Pani doktor pełniąca tego dnia dyżur. Bez chwili zawahania powiedziała, że nie będziemy czekać i natychmiast jadę na tomografię komputerową głowy.
Zapewniła mnie, że nie zrobią niczego, co mogłoby mi zaszkodzić, a jeśli mój stan będzie się pogarszał, reakcja będzie natychmiastowa.
Zdawałam sobie sprawę, że im dłużej uda się wstrzymać leczenie, tym większe możliwości diagnostyczne będą mieli lekarze. Mnie również zależało na znalezieniu przyczyny. Poprosiłam jednak Panią doktor tylko o jedno – aby czuwała nad sytuacją tak, by nie dopuścić do trwałego uszkodzenia mojego wzroku.
Następnego dnia rano było już tylko gorzej. Zaczęłam naprawdę bać się o to, co będzie dalej.Pani doktor dotrzymała słowa. Zadecydowała o podaniu pierwszych leków -poczułam ogromną ulgę. Chwile później wróciła do mnie z informacją o decyzji rozpoczęciu leczenia ( w konsultacji z innymi specjalistami). Następnie rozpoczęto leczenie sterydami oraz antybiotykami.
Niestety nie znam nazwiska Pani doktor, która tamtego dnia pełniła dyżur. Chciałabym jednak z całego serca przekazać Jej ogromne podziękowania za opanowanie, empatię, wsparcie, zrozumienie oraz szybką i trafną decyzję, która dała mi poczucie, że jestem bezpieczna.
Następnego dnia zostałam przeniesiona na oddział kliniczny, gdzie kontynuowano leczenie oraz dalszą diagnostykę. Cały czas monitorowano mój stan i wykonywano kolejne badania.
Do domu zostałam wypisana z informacją, że nadal pozostaję pod opieką Szpitala Uniwersyteckiego i będę wracała na kolejne kontrole oraz badania.
Piszę ten list, ponieważ nie spodziewałam się, że istnieje miejsce, w którym dla jednego pacjenta można zrobić tak wiele.
Byłam pod ogromnym wrażeniem determinacji, z jaką lekarze szukali przyczyny mojej choroby. Mam pełną świadomość, jak wiele badań zostało wykonanych i ilu wybitnych specjalistów pochyliło się nad moim przypadkiem.
Mimo że diagnostyka trwała długo i była niezwykle skomplikowana, ani przez chwilę nie odczułam zniecierpliwienia czy obojętności. Wręcz przeciwnie – wszyscy byli cierpliwi, życzliwi i pełni zrozumienia. Każdego dnia otrzymywałam poczucie bezpieczeństwa.
Szczególne podziękowania kieruję również do Pań Pielęgniarek z oddziału udarowego oraz oddziału klinicznego. Zawsze witały mnie z uśmiechem, wspierały dobrym słowem i sprawiały, że nawet w najtrudniejszych chwilach czułam, że nie jestem sama.Ani przez moment nie poczułam się zaniedbana czy niepotrzebna.
Z ogromnym podziwem patrzę na cały personel Państwa Szpitala – za trud, determinację, ogromną wiedzę, profesjonalizm i serce wkładane każdego dnia w ratowanie ludzkiego zdrowia i życia.
Chciałabym podziękować każdej osobie, która poświęciła mi choć chwilę swojego czasu – każdej pielęgniarce, każdemu lekarzowi, Pani fizjoterapeutce wszystkim specjalistom, neurochirurgom, neurologom, radiologom, alergologom oraz wszystkim tym „cichym bohaterom”, których być może nigdy nie poznałam, a którzy uczestniczyli w mojej diagnostyce i leczeniu.
Trudno opisać słowami, jak wiele to dla mnie znaczy. Jestem ogromnie wdzięczna i szczęśliwa, że trafiłam właśnie do Szpitala Uniwersyteckiego.
Z wyrazami najwyższego szacunku i wdzięczności dziękuję Państwu za wszystko.Olga*
*nazwisko pacjenta dostępne do wglądu lekarzy